poniedziałek, 19 października 2020

BŁĘDNY STANDARD PRZYCZYNĄ CIERPIEŃ OSÓB POTRZEBUJĄCYCH POMOCY

 Impulsem do napisania poniższego artykułu była chęć przyjścia z pomocą osobom

cierpiącym na zaburzenia identyfikacji seksualnej, których faktyczna niepełnosprawność

wyraża się w doświadczaniu skłonności homoseksualnych. Na potrzebę wychodzenia z

pomocą tego rodzaju wskazuje potężna część światowej literatury psychologicznej i

psychiatrycznej, której podstawowe twierdzenie: homoseksualizm jest zaburzeniem

psychicznym uleczalnym, zachowuje po dziś dzień walor ścisłej naukowości. Przed

przystąpieniem do zreferowania zasadniczych tez wybitnych znawców omawianej

problematyki podkreślić wypada fakt zależności wiodących dziś nurtów w publicystyce

 i literaturze przedmiotu od przesłanek ściśle ideologicznych.

Z efektywną penetracją środowiska naukowego przez postulaty środowisk

lobbujących na rzecz (czynnego) homoseksualizmu mamy do czynienia od roku 1973,

kiedy to na podstawie Raportu Eveline Hooker, ale bez dyskusji merytorycznej i wbrew

stanowisku liczących się psychiatrów amerykańskich, Amerykańskie Towarzystwo 

Psychiatryczne usunęło w drodze głosowania homoseksualizm z listy chorób psychicznych. 

Nie wgłębiając się tutaj w naturę działań aktywistów homoseksualnych, pornobiznesu i 

innych środowisk, zauważyć należy, iż wiele spośród podnoszonych przez nie argumentów 

kwestionuje twierdzenia ściśle naukowe, oparte na wielostronnych badaniach. Tymczasem 

przeżycie skłonności homoseksualnej, odczuwane często przez dotkniętą nią osobę jako 

osobisty dramat, posiada obiektywne cechy patologii – tak w płaszczyźnie swoich przyczyn, 

jak natury i możliwych (także społecznych) skutków. „Jeżeli emocjonalne i rozwojowe 

potrzeby każdego dziecka są prawidłowo zaspokajane zarówno przez rodzinę, jak i przez 

rówieśników, rozwój pociągu do osób tej samej płci jest bardzo mało prawdopodobny” – 

piszą autorzy Oświadczenia Katolickiego Stowarzyszenia Lekarzy USA, noszącego tytuł: 

„Homoseksualizm i nadzieja”1.

Skłonność, o której mowa, rodzi się zatem na podłożu nieprawidłowych, z psychologicznego 

punktu widzenia, relacji – przede wszystkim z rodzicami lub opiekunami, w dalszej zaś 

kolejności relacji zachodzących w środowisku rówieśniczym, rodzinnym, szkolnym itp. 

Konkretyzując powyższą tezę, wielu wybitnych psychologów i psychiatrów wyodrębniło 

następujące czynniki ryzyka pojawienia się skłonności homoseksualnej:

- zachodząca we wczesnym dzieciństwie alienacja w stosunku do ojca, postrzeganego 

jako ktoś wrogi lub daleki, gwałtowny lub alkoholik2;

- nadopiekuńczość matki wobec chłopców3;

- wielość potrzeb i oczekiwań matki w stosunku do chłopców4;

- niedostępność emocjonalna matki dla dziewczyn5;

- brak ukierunkowania identyfikacji z własną płcią ze strony rodziców6;

- brak zabaw „z bijatyką”7 u chłopców8;

- brak identyfikacji z rówieśnikami tej samej płci9;

- niechęć do sportów zespołowych u chłopców10;

- brak koordynacji ręki i oka i w konsekwencji dokuczanie przez kolegów u chłopców11;

- wykorzystanie seksualne lub gwałt12;

- fobia społeczna lub ekstremalna nieśmiałość13;

- utrata rodzica z powodu śmierci lub rozwodu14;

- oddzielenie od rodzica w krytycznym okresie rozwojowym15.

Wbrew postulatom środowisk upowszechniających stereotyp genetycznego uwarunkowania 

skłonności  i zachowań homoseksualnych, nie udało się na gruncie nauki wykazać istnienia 

genetycznej podstawy  pociągu płciowego do osób tej samej płci. Stereotyp ów znajduje 

podstawę w medialnych interpretacjach wyników badań Burr’a16, jednakże ani te, ani 

późniejsze badania17 nie zostały naukowo potwierdzone18.

Uczciwość nakazuje też stwierdzić, iż sami autorzy wspomnianych badań nie twierdzili, 

iż o genetycznej podstawie skłonności homoseksualnej można mówić jako o fakcie

udowodnionym. Udowodnione jest natomiast, iż zespół czynników środowiskowych, 

spośród których na plan pierwszy wysuwają się nieprawidłowe z psychologicznego punktu 

widzenia relacje rodzic – dziecko oraz relacje zachodzące w łonie środowiska rówieśniczego, 

rodzą w życiu osób dotkniętych skłonnością homoseksualną dotkliwe i trudno 

przezwyciężalne cierpienia. Jak zauważa Daniel Cappon, kanadyjski psychiatra z Uniwersytetu 

w Toronto:

„Homoseksualizm z definicji nie jest czymś zdrowym, ani normalnym […] Homoseksualista

w najlepszym przypadku będzie osobą bardziej nieszczęśliwą i niespełnioną pod względem

seksualnym niż człowiek normalny. Ten przedłużający się stan umysłowego niezadowolenia

ma swoje emocjonalne i fizyczne konsekwencje. W najgorszym przypadku homoseksualista

będzie cierpiał z powodu emocjonalnych, umysłowych i fizycznych dolegliwości o wiele

częściej, niż człowiek normalny i szybciej umrze…”19.

Cierpienie osób, o których mowa, może już we wstępnej fazie choroby przybrać

postać zaburzenia identyfikacji płciowej u dzieci (GID – Gender Identity Disorder)

zdefiniowanej w Poradniku Diagnostycznym i Statystycznym IV (APA 1994)

Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrycznego jako silna i trwała identyfikacja z

odmienną płcią, brak satysfakcji z własnej płci i preferencje dla roli odmiennej płci w

zabawach i fantazjach20.

Jakkolwiek przeżywanie skłonności homoseksualnej nie zawsze prowadzić musi do

przejawiania zachowań homoseksualnych i związanego z nimi trybu życia, podkreślić 

należy, iż w takim wypadku cierpienia i problemy homoseksualistów ulegają 

zwielokrotnieniu. Jak zauważa Murray Morris – kalifornijski badacz homoseksualizmu

 – „Jednym z największych problemów homoseksualistów jest samotność. W publikacjach 

przez nich wydawanych, w książkach psychologów zajmujących się nimi, w słowach 

pastorów, którzy starają się im pomóc, ciągle przewija się życiowa samotność. Ona 

doprowadziła wielu homoseksualistów do narkomanii i alkoholizmu”21.

Tezę o homoseksualizmie jako trudnej, ale możliwej do uleczenia chorobie

psychicznej udowadnia prof. Paul Cameron – Prezes „Family Research Institute”, autor

kilkuset artykułów oraz kilkudziesięciu książek z zakresu nauk społecznych i psychologii.

Wiele miejsca w swoich badaniach poświęca biologicznym i społecznym skutkom zachowań

homoseksualnych. Na skutek skumulowania się szeregu patologii określających ich tryb

życia, homoseksualiści i transwestyci żyją średnio 20 lat krócej niż osoby heteroseksualne. 

W związkach „stałych” homoseksualistów 3 razy częściej niż w związkach 

heteroseksualistów dochodzi do zakażeń przenoszonych drogą płciową (HIV AIDS). 60% 

spośród tych osób uprawia seks w brudnych publicznych toaletach, 67% w łaźniach 

przeznaczonych dla homoseksualistów; 90% spośród nich miało kontakt z narkotykami. 

Patologiczny charakter mają także same stosowane przez nich praktyki. Homoseksualne 

zabawy genitaliami wśród 13-letnich dzieci, penetracja odbytu wśród 15-letniej młodzieży, 

lizanie odbytu wśród młodzieży starszej niosą z sobą ogromne zagrożenie epidemiologiczne. 

Osoby te częściej zapadają na choroby weneryczne – od 70 do 78% homoseksualistów 

chorowało na choroby przenoszone drogą płciową. Od 25 do 39% miało pasożyta jelit. 

Uprawiany przez 100% homoseksualistów seks oralny prowadzi do zapalenia wątroby typu 

A i typu B, rzeżączki i HIV (83% chorych na AIDS miało kontakty homoseksualne). 

Stosunki analne, uprawiane przez 90 % homoseksualistów prowadzą do uszkodzeń ścianek 

odbytu przez penetrację penisem, dłonią lub przedmiotami. Lizanie odbytu, praktykowane 

przez 75% homoseksualistów prowadzi do zapaleń wątroby typu A, zakażeń pasożytami jelit 

(syndrom Gaya Bowela) , durem brzusznym, opryszczką, zakażeń prowadzących do raka.

Jakkolwiek już powyższe dane dyskwalifikują całkowicie możliwość uznania

czynnego homoseksualizmu za normę, do listy płynących zeń zagrożeń dodać należy jeszcze

wyższy współczynnik zachowań sadomasochistycznych (przejawianych przez 37%

pederastów i 17% lesbijek) oraz konsekwencje w stosunku do partnerów homoseksualnych i

osób spoza ich otoczenia. Większość pederastów żyje samotnie (w USA 61 %, lesbijek 37 %).

Ich związki są jednak krótkotrwałe i trwają od roku do lat trzech, czego nie zmienia

możliwość zawierania „małżeństw” (w Danii w latach 1989-1995 z możliwości zawarcia

związku skorzystało 5% homoseksualistów, 28% tych związków zakończyło się rozwodem).

Dzieci będące pod wpływem osób homoseksualnych znacznie częściej, niż dzieci z

rodzin heteroseksualnych mają kłopoty z identyfikacją seksualną, nierzadko identyfikują się z

homoseksualizmem swoich opiekunów. Dzieci homoseksualistów znacznie częściej, niż

dzieci heteroseksualistów padają ofiarami pedofilii ze strony rodziców, 3 razy częściej zostają

homoseksualistami, są seksualnie molestowane, rozpoczynają współżycie od aktów

homoseksualnych; są niezadowolone ze swego dzieciństwa.

Homoseksualiści stanowiący od 1 do 3% populacji odpowiadają za 20 do 30% aktów

pedofilskich, 30% aktów seksualnych osób dorosłych z nieletnimi, od 35 do 40% przypadków

molestowania nieletnich. W badaniach anonimowych od 25 do 50% homoseksualistów

przyznaje się do dokonywania aktów pedofilskich. Od 32 do 34% osób molestujących dzieci

to homoseksualiści; od 36 do 45% pedofilów to homoseksualiści; 35% młodocianych

przestępców seksualnych to homoseksualiści.

Powyższy obraz dopełniają statystyki odnoszące się do najcięższych przestępstw.

Pomijając inne dane, podam tylko, iż w USA 44% seryjnych morderców było

homoseksualistami; zabili oni aż 68% ofiar. Homoseksualizm wiąże się też w 50% morderstw

z homoseksualizmem sprawcy lub ofiary22.

W obliczu zarysowanej wyżej wizji zagrożeń i w kontekście towarzyszącego

niejednokrotnie homoseksualistom społecznego potępienia, na podkreślenie zasługuje jedna

odnosząca się do nich, a ignorowana często prawda. Jest to prawda o ich osobowej godności,

w imię której mają oni także prawo do pomocy ze strony społeczeństwa w przezwyciężeniu

ich poniżającego stanu, u podłoża którego stoją czynniki przez nich niezawinione. Tym, co

warte jest podkreślenia, jest także uleczalny charakter homoseksualizmu. Sukcesy w walce z

tą patologią odnotowuje tak wielu psychiatrów, iż trudno tutaj wskazać całą literaturę

dokumentującą pozytywne rezultaty terapii w wypadku pociągu do osób tej samej płci.

Zastrzec tutaj należy, iż skuteczność terapii, zależna przede wszystkim od motywacji osoby

zainteresowanej, jest podobna, jak przy podobnych problemach psychologicznych:

uwolnienie od symptomów w 30% wypadków, poprawa – w dalszych 30% wypadków23.

Dane odnoszące się do uwolnienia od symptomów odnoszą się do radykalnej zmiany

nie tylko zachowań byłych homoseksualistów, ale także rozwiązania/naprawy problemów

psychologicznych leżących u podstaw ich psychicznego nieprzystosowania. W USA

rozwinięto szereg procedur terapeutycznych, których wdrożenie skutecznie doprowadziło

wiele osób o skłonnościach homoseksualnych do dobrowolnego, świadomego i zupełnego

przyjęcia heteroseksualnego modelu życia. Elementami tych procedur są: - nacisk na

motywację osoby zainteresowanej; - konieczność radykalnego i konsekwentnego unikania

sytuacji kojarzonych z wystąpieniem bodźców homoseksualnych (unikanie odwiedzania

miejsc tradycyjnego przebywania homoseksualistów, oglądania filmów porno itp.); -

otoczenie osoby zainteresowanej siecią wolontariuszy, wspierających osobę zainteresowaną

na drodze przezwyciężania homoseksualizmu; - zaangażowanie we wspólnotę ludzi otwartych

na świadczenie innym duchowej i psychicznej pomocy24.

Skuteczność podobnych procedur, mniej na gruncie polskim rozwiniętych,

uwarunkowana jest minimalnym choćby poziomem kultury osób, składających się na

otoczenie osoby dotkniętej omawianym tutaj problemem. Składnikiem tej kultury jest zaś

zdrowo pojęta tolerancja: nie dla zachowań homoseksualnych, ale dla osoby ludzkiej,

prowadzącej homoseksualny styl życia lub tylko dotkniętej w sposób niezawiniony (niekiedy

niechcianą) skłonnością.

Na koniec zauważyć należy, iż czymś obcym i zasadniczo przeciwstawnym takiej

kulturze jest forsowany z przyczyn ideologicznych paradygmat (czynnego) homoseksualizmu

jako normy w nowoczesnym społeczeństwie. Opierając się na dawno sfalsyfikowanych przez

naukę założeniach o genetycznym uwarunkowaniu/nieprzezwyciężalności skłonności

homoseksualnej, pseudokultura źle rozumianej tolerancji odbiera życiową szansę osobom

wspomnianą skłonnością dotkniętym. Próby kształtowania klimatu społecznego w oparciu o

fundamentalne kłamstwo stają się przyczyną cierpień osób oczekujących naszej pomocy.

Zygmunt Marek Miszczak


1 www.mateusz.pl/okarol s. 5.

2 Apperson, L., Mc Adoo, W. (1968) Parental factors in the childhood of homosexuals. Journal of Abnormal

Psychology. 73, 3: 201-206;

Bene, E. (1965) On the genesis of male homosexuality: An attempt at clarifying the role of the parents. British

Journal of Psychiatry. 111: 803-813;

Bieber, I. et al. (1962) Homosexuality: A Psychoanalytic Study of Male Homosexuals. NY: Basic Books;

Fisher, S., Greenberg, R. (1996) Freud Scientifically Reappraisal. NY: Wiley & Sons;

Pillard, R. (1988) Sexual orientation and mental disorder. Psychiatric Annals. 18, 1: 52-56;

Sipova, I., Brzek, A. (1983) Prezental and interpersonal relationships of transsexual and masculine and

feminine homosexual men..(In Homosexuals and Social Roles. NY: Haworth). 75-85.

3 Bieber, T. (1971) Group therapy nith homosexuals. (In Kaplan, H., Sadock, B. Comprehensive Group Psychotherapy,

Wiliams & Wilkins: Baltimore MD);

Bieber, I., et al.;

Snortum, J., Gillespie, J., Marshall, J., Mc Laughin, J. Mosberg, L. (1969) Family dynamics and

homosexuality. Psychological Reports. 24: 763-770.

4 Fitzgibbons, R. (1999) The origins and therapy of same-sex attraction disorder. (in Wolfe, C. Homosexuality and

American Public Life. Spense) 85-97.

5 Bradley, S., Zucker, K. (1997) Gender identity disorder: A review of the past 10 Years. Journal of the American

Academy of Child and Adolescent Psychiatry. 34, 7: 872-880;

Eisebud, R. (1982) Early and later determinants of lesbian choice. Psychoanalytic Review. 69, 1: 85-109.

6 Zucker, K., Bradley, S. (1995) Gender Identity Disorder and Psychosexual Problems in Children and Adolescents.

NY: Guildorf.

7 Chodzi o zabawy prawidłowo ukierunkowujące rozwój chłopców (np. hokej), budzące w nich wszakże lęk przed

ewentualnością wystąpienia elementów przemocy.

8 Friedman, R., Stern, L. (1980) Juvenile aggresivity and sissiness in homosexual and heterosexual males. Journal of the

American Academy of Psychoanalysis. 8, 3: 427-440;

Hadden, S. (1967) Male homosexuality. Pennsylvania Medicine. Feb.: 78-80.

9 Hockenberry, S., Billingham, R. (1987) Sexual orientation and boyhood gender conformity: Development of the

boyhood gender conformity scales (BGCS) Archives of Sexual Bahavior. 16, 6: 475-492;

Whitam, F. (1977) Childehood indicators of male homosexuality. Archives of Sexual Behavior. 6.2: 89-96.

10 Thompson, N. Schwarz, D. Mc Candles, B. Edwards, D. (1973) Parent-child relationships and sexual identity in male

and female homosexuals and heterosexuals. Journal of Consulting and Clinical;

Bailey, J., Miller, J. Willerman, L. (1993) Maternally rated childhood gender nonconformity in homosexuals

and heterosexuals. Archives of Sexual Behavior. 22.5: 461-469.

11 Fitzgibbons (1999);

Newman.L. (1976) Treatment for the parents of feminine boys. American Journal of Psychiatry. 133, 6: 683-

687.

12 Beitchman, J., Zucker, K., Hood, J. Da Costa, G., Akman, D. (1991) A review of the short-terms effects of child

sexual abuse. Child Abuse & Neglect. 15: 537-556;

Bradley, Zucker (1997);

Engel, B. (1982) The Right to Innocente. Los Angeles: Jeremy Tarcher;

Finkelhor, D. (1984) Child sexual abuse: New theory and research. NY: The Free Press;

Gundlach, R., Riess, B. (1967) Birth order and sex of siblings in a sample of lesbians and non-lesbians.

Psychological Reports.20: 61-62.

13 Golwyn, D., Sevlie, C. (1993) Adventitious change in homosexual behavior during treatment of social phobia with

phenelzine. Journal of Clinical Psychiatry. 54, 1: 39-40.

14 Zucker i Bradley (1995).

15 J.w.

16 Burr, C. (1996) Suppose there is a gay gene… What then?: Way conservatives should embrace the gay gene. The

Weekly Standard. Dec. 16.

17 Hamer, D., Hu, S., Magnusom, V., Hu, A., Pattatucci, A. (1993) A linkage between DNA markers on the X

chromosome and male sexual orientation. Science. 261: 321-327;

Le Vay, S. (1991) A difference in hypothalamic structure between heterosexual and homosexual men. Science.

258: 1034-1037.

18 Gadd, J. (1998) New study fails to find so-called „gay gene”. Toronto Globe and Mal. June 2.

19 Daniel Cappon. Toward an Understanding of Homosexuality. Prentice-Hall, Inc. Englewood Cilffs 1965 [za:] Tim La

Haye, Homoseksualizm. Co każdy powinien o nim wiedzieć? Wydawnictwo “Pojednanie” Lublin 1994. s. 46.

20 Homoseksualizm i nadzieja… s.5.

21 Murray Morris. There’s Nothing Gay Abort Homosexuality. W: Christian Family Renewal Newsletter. Box 73,

Clovis, California [za:] Tim La Haye, Homoseksualizm… s. 35.

22 Wszystkie dane podaję za:

Krzysztof Derdowski, „Paul Cameron: homoseksualizm jest chorobą” http//bydgoszcz24.pl/artykul/paulcameron-

homoseksualizm-jest-choroba;

Jan Bodakowski, „Prof. Paul Cameron o homoseksualistach” http://prawica.net/node/16706.

23 Tripp, C. Hatterer, L. (1971) Can homosexuals change with Psychotherapy? Sexual Behavior. 1.4: 42-49;

Bieber i in. 1962;

Mac Intosh, H. (1994) Attitudes and experiences of psychoanalysts. Journal of the American Psychoanalytic

Association. 42,4: 1183-1207;

Satinover, J. (1996) Homosexuality and the Politics of Truth. Grand Rapids MI: Baker;

Throckmorton, W. (1996) Efforts to modify sexual orientation: A review of outcome literature and ethical

issues. Journal of Mental Health and Counseling. 20, 4: 283-305.

24 Por. La Haye ss. 92-111.

czwartek, 15 października 2020

WAŻNY KOMUNIKAT!

 Na prośbę Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zdrowia Psychicznego publikujemy list z apelem o podpisywanie Petycji w Sprawie Przyszłości Centrów Zdrowia Psychicznego skierowanej do Ministra Zdrowia, a przygotowanej przez osoby chorujące zrzeszone w Fundacji eF.kropka:

Szanowni Państwo,
W trosce o dalszy rozwój systemu ochrony zdrowia psychicznego, który obecnie jest zagrożony, zwracamy się z gorącą prośbą o podpisanie i udostępnianie informacji o petycji w Państwa social mediach w sprawie przyszłości Centrów Zdrowia Psychicznego.
Będziemy wdzięczni za informowanie Państwa pracowników, podopiecznych, przyjaciół i znajomych. Każdy podpis jest niezwykle cenny.
Centra Zdrowia Psychicznego działają obecnie w programie pilotażowym i obejmują swoją opieką niewiele ponad 10% populacji kraju. Oferują one pomoc opartą na psychiatrii środowiskowej, szybką, łatwo dostępną i blisko domu.
W założeniach pilotaż, który kończy się w przyszłym roku, miał zostać przedłużony. Ilość centrów miała się zwiększać, tak aby do końca 2027 roku objęły swoją opieką 100% populacji Polski, już nie w pilotażu. Miało ich powstać 300, tak, aby działały one w każdym powiecie. Obecnie dalszy los pilotażu jest niepewny, dlatego Twój podpis pod petycją jest tak ważny!
Pomóż nam i podpisz petycję!
link do petycji⬇️
Jeśli możecie zrobić więcej, zapraszamy⬇️
Więcej o Centrach Zdrowia Psychicznego: www.czp.org.pl
Zapraszamy do polubienia naszego wydarzenia na Facebooku i udostępnianie informacji, planujemy webinaria i różne wydarzenia związane z akcją. Zapraszamy również na nasz kanał na Youtube.
W imieniu organizatorów Kongresu Zdrowia Psychicznego
Elżbieta Wąsala
Wiceprezes Zarządu
Lubelskie Stowarzyszenie
Ochrony Zdrowia Psychicznego
20-213 Lublin, ul. Gospodarcza 32
tel: 81 746 52 00
e-mail: poczta@lsozp.org

czwartek, 17 września 2020

NIEZAPOMNIANY LEKARZ

 

Dr Marcin Olajossy zmarł dnia 11 września 2020 r. Był wieloletnim Kierownikiem Katedry II Kliniki Psychiatrii i Rehabilitacji Psychiatrycznej SPSK Nr 1 w Lublinie. Nabożeństwo żałobne odprawione zostanie w piątek dn. 18 września 2020 r. o godz. 13.00 w kaplicy cmentarnej przy ul. Lipowej.

… Trudno nie zamyślić się głęboko nad odejściem osoby znanej środowisku pacjenckiemu jako dobry opiekuńczy duch wspólnoty pacjentów i lekarzy. Właśnie tak: wspólnoty pacjentów i lekarzy, bowiem obecność Doktora w budynku Kliniki była gwarancją, iż żaden z pacjentów nie zostanie potraktowany w sposób bezosobowy, zaś zbawienny wpływ, jaki wywierał na panującą na Oddziale Klinicznym atmosferę był dostrzegany, reflektowany i ceniony przez wszystkich korzystających z Jego opieki.

Dr Marcin Olajossy łamał stereotypy – był bowiem nie tylko lekarzem i współorganizatorem życia Oddziału, ale przede wszystkim Przyjacielem tych, którym podejmował się udzielać pomocy. Nie pomijał okazji, aby – już poza obowiązkami profesjonalisty (które nigdy nie były wykonywane przezeń w sposób rutynowy) okazać ciepło, akceptację i życzliwość pacjentom, zainteresowanie Ich codziennymi sprawami. To zainteresowanie zmieniało perspektywę osoby chorującej, Jej optykę, sposób postrzegania szpitala i roli w nim tego, komu los narzucił trudną rolę chorego. Nic więc dziwnego, że „Oddział Doktora Olajossego” nigdy nie był postrzegany był przez nas – pacjentów – jako struktura opresywna, zaś wzywani na wizytę gabinetową pacjenci spieszyli się bardzo, aby znaleźć się w korzystnej sytuacji pierwszych pod drzwiami gabinetu, ilekroć wizycie tej patronował Pan Doktor.

Zapamiętam zatem Dr Marcina Olajossego jako człowieka zawsze uśmiechniętego, pogodnego, gotowego bądź do rozjaśniającego oblicze rozmówcy żartu, bądź do wykonania gestów niosących w sobie wiele ciepła. Kiedyś – w trakcie codziennego obchodu, po odbyciu krótkich z konieczności rozmów z leżącymi na sali szpitalnej pacjentami, pragnąc wyrazić Swoje zrozumienie dla Nich – zatrzymał się przed przejściem na kolejną salę i skierował do leżących kilka otwierających serca zdań. Pamiętam początek pierwszego z nich: „Wiem, że każdy z Państwa tutaj leżących jest kłębkiem cierpienia...”

Innym razem podejmował dialog z niespokojnie poruszającym się po korytarzu szpitalnym podopiecznym. Chciałbym też powiedzieć o sytuacji, kiedy – będąc pogrążonym w charakterystycznym dla osoby chorującej cierpieniu – spotkałem się z takim właśnie serdecznym gestem Pana Doktora. … Nie bacząc na powagę profesji lekarza psychiatry, a jedynie dostrzegając owo moje cierpienie, podszedł do mnie, wziął mnie za ręce i zarzucił sobie na plecy. W odpowiedzi na mój pytający wzrok stwierdził: „Chciałem tylko sprawdzić, czy dałbym radę unieść Pana ciężar...”

… I choć zabrzmi to może jak próba podważenia kompetencji psychiatrii jako poważnej dyscypliny naukowej, mam odczucie, że cząstkę tamtego mojego cierpienia zabrał za sobą do nieba.


Zygmunt Marek Miszczak



wtorek, 28 lipca 2020

KURS TERAPEUTY ŚRODOWISKOWEGO – O UMACNIANIU W PROCESIE ZDROWIENIA


Pacjentów po kryzysie psychicznym nie trzeba przekonywać, jak ważnym sprzymierzeńcem w procesie Ich zdrowienia może być dostępność terapeuty środowiskowego. Deficytom z tym zakresie wychodzi właśnie naprzeciw inicjatywa Szpitala Neuropsychiatrycznego w Lublinie, realizowana przy wsparciu Proesa Sp. z o.o.
Szkolenie dla kandydatów na terapeutów środowiskowych dzieci i młodzieży to 1035 h wykładów i warsztatów, staży zawodowych, superwizji, treningu interpersonalnego, których zadaniem jest wszechstronnie przygotować osoby zainteresowane do pełnienia roli terapeuty.
Na zaproszenie wykładowcy kursu dr Artura Kochańskiego uczestniczyłem dnia 25. VII. br. w charakterze współprowadzącego moduł zatytułowany „Upodmiotowienie i umocnienie osób doświadczających kryzysów psychicznych”. Chciałbym podzielić się z Czytelnikami głównymi myślami skierowanymi tego dnia do osób biorących udział w kursie.
Najważniejszą, pierwszoplanową i niemożliwą do zastąpienia rolę w procesie pokonywania kryzysu psychicznego odgrywa sam pacjent. Rola profesjonalisty: lekarza psychiatry, psychologa, terapeuty – jakkolwiek na ogół stanowiąca konieczną pomoc w wychodzeniu z kryzysu – pozostanie jednak zawsze rolą pomocniczą. Wielu bowiem pacjentów przez lata zachowuje dyscyplinę w przyjmowaniu leków, a nawet uczestniczy w różnego rodzaju sesjach terapeutycznych, nie awansując jednak znacząco w procesie zdrowienia. Najważniejsze decyzje w procesie zdrowienia i ich rezultat: rozwój w aspekcie życia osobistego, rodzinnego, zawodowego, kultywowanie pasji i zainteresowań – zależą bowiem od samego pacjenta. Wobec braku inicjatywy z Jego strony daremnym może okazać się trud poświęcających Mu czas i zainteresowanie profesjonalistów.
Biorąc pod uwagę własne doświadczenie w tym zakresie powiedziałbym, iż realizacja osobistego planu zdrowienia zależy od trzech zwłaszcza czynników.
Pierwszy – to wejście niejako wgłąb samego siebie, poświęcenie sobie samemu życzliwego zainteresowania zorientowanego na odkrycie własnych pragnień, preferencji, aspiracji – pożądanego kształtu własnego życia. Owo „pójście za głosem serca” nie oznacza hołdowania pokusie wyczerpania wszystkich ewentualnych „korzyści”, jakie niekiedy wiązać się mogą ze statusem osoby niepełnosprawnej. Nie chodzi o przyjęcie hedonistycznej poniekąd postawy rezygnacji z posiadanych pragnień i pasji i pogrążenie się w poczuciu niemożności zmiany istotnej sytuacji życiowej.
Mam tu raczej na myśli odkrycie twórczych pierwiastków obecnych w posiadanym przez każdą z dotkniętych kryzysem osób potencjale. Każdy z nas posiada jakąś wizję samorealizacji – wizję, która wskutek choroby zepchnięta bywa do statusu wizji przeżywanej wirtualnie, alternatywnej w stosunku do rzeczywistego przebiegu wydarzeń życiowych. Naszym zadaniem jest zatem dostrzec swoją wizję samorealizacji oraz nieustannie ją wzmacniać i dowartościowywać. Warunkiem naszego zdrowienia jest bowiem przekucie jej na rzeczywistość dnia codziennego.
Po drugie – w realizacji subiektywnej wizji szczęścia dobrze jest pamiętać, iż jako osoby zmagające się z kryzysem posiadamy nie tylko prawa, ale i obowiązki społeczne: - wobec samych siebie (obowiązek zdrowienia, rozwoju wszczepionych nam z udziałem innych talentów, zainteresowań i pasji), wobec rodziny (pomoc w gospodarstwie domowym, obowiązek empatii wobec najbliższych), wobec całego społeczeństwa (wnoszenie wkładu w dobro wspólne, np. na drodze wykonywania pracy zawodowej).
Trzecim czynnikiem zdrowienia może być to, co określiłbym jako (sprawowany osobiście) życzliwy patronat nad własnym zdrowieniem. Każdy z nas powinien stać się – użyję tu języka zrozumiałego dla osób wierzących – poniekąd „delegatem Bożej Opatrzności” w procesie przezwyciężania wynikających z choroby ograniczeń.
Owa życzliwa empatia w stosunku do samego siebie każe nam (jednak) pamiętać, iż jesteśmy dotknięci uwarunkowaniami związanymi z doświadczaną chorobą. Może nam w pewnych sytuacjach przypomnieć, iż np. nasza reakcja emocjonalna na czyjeś zachowanie jest reakcją zbyt skrajną. Może nas samych powstrzymać przed hołdowaniem myślom rezygnacyjnym, pesymizmowi, zniechęceniu. Może też – i tu uwidacznia się jej szczególna rola autoterapeutyczna – powstrzymać nas przed podjęciem decyzji, która zamiast przynosić satysfakcję, byłaby decyzją alienującą.
Jesteśmy bowiem powołani do nadania takiego kształtu naszemu życiu, który i nam samym przyniesie satysfakcję, i stanie się odpowiedzią na - formułowane ze strony naszych bliskich i całego społeczeństwa – wołanie o solidarność.
Zdrowienie z choroby psychicznej, podjęcie obowiązków rodzinnych, zawodowych i społecznych jest bowiem możliwe dla każdego. Niech powyższa wypowiedź stanie się dla osób doświadczających spowodowanych kryzysem ciemności duchowych – zachętą do nieustawania w wysiłkach na rzecz odnalezienia własnej, indywidualnej ścieżki zdrowienia.

Zygmunt Marek Miszczak

sobota, 16 maja 2020

UCZESTNICZYŁEM W WEBINARIUM PSYCHIATRYCZNYM


W trudnym czasie pandemii, kiedy nadzwyczajne warunki wymuszają zawieszenie funkcjonowania szeregu instytucji, Biuro ds Pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego znalazło sposób umożliwiający kontynuowanie działalności informacyjno-edukacyjnej. Działalność ta prowadzona jest od pewnego czasu w formie cyklicznych webinariów, w których biorą udział liderzy ruchów i organizacji związanych z ochroną zdrowia psychicznego.
Jedno z takich webinariów, przeprowadzone dnia 14. V. 2020 r., poświęcone zostało zagadnieniu: „Organizacja pracy oddziału psychiatrycznego centrum zdrowia psychicznego (całodobowego) w dobie trwającej pandemii”. Powyższy temat znalazł naświetlenie w wypowiedziach prelegentów: prof. dr hab. Piotra Gałeckiego Kierownika Kliniki Psychiatrii Dorosłych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi a zarazem Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Psychiatrii; prof. dr hab. Andrzeja Kokoszki Kierownika II Kliniki Psychiatrycznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Przewodniczącego Stowarzyszenia Oddziałów Psychiatrycznych Szpitali Ogólnych oraz Marka Posobkiewicza Głównego Inspektora Sanitarnego MSWiA.
Konferencja odbyła się w Centrum Prasowym PAP, zaś jej moderatorami byli: red. Justyna Wojteczek i dr nauk med. Tomasz Szafrański Sekretarz Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Wprowadzenia dokonał dr Marek Balicki.
Marek Posobkiewicz (GIS MSWiA) zwrócił uwagę na zmienione w dobie pandemii warunki opieki psychiatrycznej. Specyfiką obecnej sytuacji jest - jak wskazywał – brak „złotego standardu” leczenia osób chorych na wirusa covid-19. W tym kontekście ważne jest zachowanie zdrowego rozsądku w kreowaniu przepisów prawnych mających chronić obywatela i pacjenta, jak również w interpretowaniu tych przepisów.
Prof. Piotr Gałecki zwrócił uwagę na znaczenie rozlokowanych w każdym województwie szpitali jednoimiennych oraz wskazanych przez Wojewodę jako tych, które wyłącznie uprawnione są do sprawowania opieki medycznej nad zarażonymi przez covid-19 i wymagającymi leczenia psychiatrycznego pacjentami. Ta część wymienionej grupy pacjentów, którą stanowią dzieci i młodzież, liczyć może zaś na specjalistyczną pomoc świadczoną przez Klinikę Psychiatrii Wieku Rozwojowego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz przez analogiczną placówkę w Krakowie.
Ze zrozumiałych względów szereg spośród konsultacji wymaganych przez obowiązujące procedury, dokonuje się drogą telefoniczną. Takie rozwiązanie dotyczy już np. konsultacji przeprowadzanych w celu potwierdzenia zasadności przyjęcia do szpitala.
Jednym z rozwiązań służących oddzieleniu pacjentów psychiatrycznych wymagających leczenia na covid-19 i nie wymagających takiego leczenia jest funkcjonowanie oddziałów przejściowych. Obowiązujące przepisy nakazują przeprowadzenie testu na koronawirusa między 5-tą a 7-mą dobą hospitalizacji na oddziale przejściowym.
Ogół stosowanych procedur postępowania sanitarno-epidemiologicznego stanowi pochodną zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego oraz Konsultanta Krajowego ds Chorób Zakaźnych.
Wypowiedź prof. Andrzeja Kokoszki dotyczyła aspektów praktycznych stosowania procedur. Funkcjonujące centra zdrowia psychicznego korzystają z szeroko im udostępnionych środków ochrony osobistej. Standardem jest korzystanie z teleporad, co nie oznacza całkowitej rezygnacji z wizyt domowych. Te ostatnie muszą się bowiem odbywać np. w wypadkach konieczności aplikowania leków o przedłużonym działaniu. Wielorakie uwarunkowania nakazują niekiedy odbywanie konsultacji drogą niestandardową – stąd niektóre z nich odbywają się np. na ławce w parku...
Integralną część konferencji stanowiły odpowiedzi prelegentów na zadane Im za pośrednictwem czatu pytania. W swojej relacji skoncentruję się jedynie na kilku spośród udzielonych przez specjalistów odpowiedzi.
Jak stwierdził prof. Piotr Gałecki, fakt braku przeprowadzenia uprzedniego testu przy wskazaniu do przyjęcia na oddział psychiatryczny osoby, u której nie stwierdzono dotąd covid-19 nie może być podstawą do odmowy przyjęcia na oddział.
Marek Posobkiewicz odpowiedział na pytanie dotyczące leczenia psychiatrycznego osób przebywających na kwarantannie z powodu ryzyka zakażeniem. Osoby przebywające na kwarantannie przez pierwszy jej tydzień powinny być kierowane do szpitali jednoimiennych. W wypadku osób przebywających na kwarantannie drugi tydzień rekomendowane jest przeprowadzenie testu molekularnego na covid-19, którego wynik posiada decydujące znaczenie w kontekście alternatyw przyszłego leczenia.
Odpowiadając na pytanie o możliwość dostarczania paczek pacjentom w czp, prof. Andrzej Kokoszka wskazał, iż w podległej Mu placówce istnieje możliwość ich dostarczania (są one pozostawiane przy wejściu do czp). Nie przewiduje się natomiast możliwości – jak w odpowiedzi na inne pytanie stwierdził prelegent – wykorzystania komputerów jako standardowej drogi kontaktu pacjenta z rodziną lub lekarza profesjonalisty z rodziną. Analogiczną rolę pełnią bowiem szeroko dziś upowszechnione i wykorzystywane smartfony.
Kolejne pytanie dotyczyło źródeł finansowania testów wykrywających covid-19. W wypadku badań pacjentów koszty ich pokrywa NFZ; koszty badania personelu pokrywa miejscowy Urząd Marszałkowski.
Odpowiadając na trudne pytanie dotyczące obowiązywalności zaleceń, których nie da się ubrać w formę nakazową a które powinny być przestrzegane, prof. Piotr Gałecki podkreślił rangę tych przede wszystkim zaleceń, które pochodzą od Konsultanta Krajowego ds Chorób Zakaźnych.
W toku konferencji nie mogły zapewne nie paść pytania o perspektywy i termin zakończenia okresu pandemii i zniesienia obecnych, tymczasowych procedur. Udzielenia odpowiedzi na to pytanie podjął się Marek Posobkiewicz, który wyjaśnił, iż naszym przyszłym zwycięstwem nad pandemią będzie możliwość postępowania z koronawirusem w taki sam sposób, w jaki dziś zwykliśmy postępować np. z grypą. Szpitale jednoimienne zapewne pozostaną elementem krajowej opieki zdrowotnej do końca roku. Spodziewać się jednak należy w okresie późniejszym powracania do warunków normalnych.
W kontekście tego właśnie pytania znamienną wydaje się być także udzielona przez dr Tomasza Szafrańskiego informacja: Zespół Leczenia Środowiskowego w Krakowie nie przerwał normalnej pracy w warunkach pandemii.
Webinarium, którego jednym z uczestników był piszący te słowa, trwało ok. 1h 40 minut. Tym spośród jego uczestników, których pytania nie mogły spotkać się z odpowiedzią ze strony zaproszonych Gości, zagwarantowano odpowiedź w terminie późniejszym – po przesłaniu pytań na adres Biura ds Pilotażu NPOZP.
Pracownikom tej instytucji należą się wyrazy uznania za – jakże potrzebne – zaangażowanie na rzecz osób chorujących psychicznie w dobie pandemii.

Zygmunt Marek Miszczak

środa, 25 marca 2020

ŚWIADECTWO W DOBIE PANDEMII


Źródła internetowe donoszą, iż od niespełna roku był osobą schorowaną – powiedzieć można: należał do grupy szczególnego ryzyka w kontekście ewentualności zarażeniem Covid 19. Mowa o ks. Giuseppe Berardelli'm – włoskim kapłanie, który zrzekł się ofiarowanego przez wiernych respiratora, aby zwiększyć szansę przeżycia nieznanej Mu i – podobnie jak On – zarażonej koronawirusem osoby.
Być może współczesna mentalność nie pozwala nam na postawienie w centrum duchowości wiary religijnej, której tak jednoznaczne świadectwo dał posługujący w okolicach Bergamo zmarły duszpasterz. Sądzę jednak, iż Jego postać wiele może powiedzieć nam – osobom niepełnosprawnym, tak często doświadczającym zwielokrotnionego lęku w obliczu pandemii. Być może nikt z nas nie stanie nigdy w obliczu wezwania do poświęcenia własnego życia na rzecz innych.
… Jednak dzisiejsze poczucie zagrożenia, obiektywne utrudnienia w podejmowaniu nawet oczywistych zabiegów i czynności (od których zależeć może nasze zdrowie), a czasem – depresję –  łatwiej jest dźwigać, kiedy nie traci się z pola widzenia poczucia sensu, obiektywnej hierarchii spraw i wartości – tego wszystkiego, co warto zachować w tym trudnym czasie, co chcemy przekazać innym.
Ks. Giuseppe pomaga szukać tych wartości, które – stojąc ponad wszelką niepełnosprawnością – są wspólne nam wszystkim: wierzącym i niewierzącym. Tym, których poruszyła Jego heroiczna postawa i tym, którzy jeszcze o ks. Giuseppe nie słyszeli, zaproponować chciałem chwilę poetyckiej zadumy...




KS. GIUSEPPE Zygmunt Marek Miszczak


Tak trudno nam sięgać po Światło -
Konieczną dla życia busolę,
Jak ksiądz ów, co z twarzą pobladłą
Ostatnią ogłaszał nam wolę!

Tak trudno o taką nam wiarę
- Ukryła się w sercach kapłanów...!
Samotnie spędzamy dni szare -
Dni, które mijają bez planu.

Potrzeba nam takiej zachęty
I wiary potrzeba nam takiej,
Pasterzy odważnych i świętych,
I gestów, co staną się znakiem...

Gdy wiara się nasza uprości,
A serce zatęskni za niebem,
Będziemy umieli z Miłości
Powietrzem się dzielić jak chlebem...

środa, 26 lutego 2020

WIOSENNE PLANY Lubelskiego Stowarzyszenia JESTEŚMY


Ostatnie miesiące były dla Zarządu Lubelskiego Stowarzyszenia JESTEŚMY okresem podejmowania zabiegów wokół przyszłej organizacji w naszym mieście kursu ex-in dla osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego. Kwestia terminu przeprowadzenia tego – przygotowującego do pracy w charakterze asystenta zdrowienia – kursu jest ciągle otwarta.
Tymczasem samo życie narzuca członkom stowarzyszenia nowe plany. Pierwszy dotyczy tradycyjnie dokonywanej wizyty w jednym z oddziałów lubelskiego szpitala neuropsychiatrycznego.  Członkowie LSJ zwykli odwiedzać pacjentów tego szpitala z piosenką, przesłaniem zasadności podejmowania trudu zdrowienia z choroby psychicznej i niezbędności współpracy w tym zakresie z lekarzem profesjonalistą, wreszcie efektywności tego trudu – wspartego rozwijaniem posiadanych zainteresowań, pasji, zamiłowań… Nieodłącznym elementem tych wizyt jest dar Stowarzyszenia w postaci zakupionych na rzecz pacjentów owoców.
Kolejnym działaniem stowarzyszenia będzie zapewne współorganizowany z Lubelskim Stowarzyszeniem Ochrony Zdrowia Psychicznego ok. 30 maja br. Marsz żółtej wstążki. Będący wyrazem solidarności z osobami doświadczającymi kryzysu psychicznego Marsz o godność przejdzie dnia 30 maja ulicami wielu polskich miast. Tegorocznym jego hasłem przewodnim będzie postulat „Zdrowie psychiczne dla wszystkich!” Jakkolwiek ostateczny termin marszu, jego trasa i wiele innych szczegółów będą jeszcze przedmiotem wnikliwej dyskusji, już dziś wyrazić można nadzieję, że inicjatywa przyczyni się do uwrażliwienia lokalnej społeczności na potrzeby, prawa i oczekiwania osób potrzebujących wsparcia oraz na niezbędność przeciwdziałania stygmatyzacji osób chorujących.
Przedstawiciel LSJ bierze też udział w pracach Akademii Liderów Cogito, mających na celu wyłonienie założeń programowych i statutowych przyszłej ogólnopolskiej organizacji osób doświadczających kryzysu psychicznego. Członkowie Stowarzyszenia oczekują od swojego społecznego otoczenia empatii i życzliwości w stosunku do tych spośród nas, którzy – obdarzeni wielką wrażliwością – doświadczają przejściowych trudności na drodze wspierania rozwoju dobra wspólnego całego społeczeństwa.

Zygmunt Marek Miszczak